DAIWA CORMORAN - Sprzęt i zanęta na brzany
Szukaj produktu:
    
Na początku lipca przychodzi moment, w którym muszę odpocząć od spinningu. Nachodzi mnie ochota na siedzenie i wpatrywanie się w szczytówkę feedera. Oczywiście nie może zabraknąć dawki ostrej adrenaliny, którą karmi się moje wędkarskie ADHD i pozwala mi siedzieć nad wodą nawet 24 godziny bez snu. Dla tego też, na cel lipcowych wypraw, obieram sobie jedną z najsilniejszych ryb słodkowodnych - brzanę. Podczas jednej zasiadki udawało mi się złowić nawet dziesięć ryb z czego połowa z nich to osobniki medalowe. Kolejnym okresem w którym warto wypłynąć z feederami jest wrzesień, a dokładniej czas w którym noce robią się chłodniejsze, a co za tym idzie brzany zaczynają intensywniej żerować.                                                                                             
                                                                                             
Mobilne poszukiwania                                                                                            
                                                                                             
Brzany łowię już od wielu lat, jednak dopiero od zeszłego sezonu zacząłem łowić je z moim kumplem Darkiem z łodzi. Możliwość szybkiego przemieszczania się i obserwacji, znacząco wpłynął na całą zasiadkę. Sposób podawania przynęty również się zmienił, a dokładnie odchudził. Łowiąc z łodzi można odjąć z zestawu nawet 100 gram ołowiu, nadał łowiąc w głębokich rynnach i ostrym nurcie. Wisła w okolicach Warszawy to jedno wielkie brzanowisko. Te piękne ryby można łowić właściwie wszędzie, gdzie woda jest odpowiednio szybka, natleniona, a struktura dna pozwala rybom znaleźć pożywienie. W nocy brzany penetrują płytkie przybrzeżne rynny, okolice opasek i najeżonych kamieniami raf. W ciągu dnia, ryby siedzą w głębokich, najczęściej w niedostępnych dla wędkarzy rynnach, w których mają ciszę i spokój. Znajdując takie miejsca za pomocą środka pływającego i echosondy, można liczyć na bardzo obfite połowy.                                                                                             
                                                                                             
Głębokie rewiry                                                                                             
Najlepsze miejsca które warto obłowić w dzień to głębokie nie dostępne z brzegu śródrzeczne rynny. Osobiście celowaliśmy w miejsca, w których głębokość wahała się od 3 do nawet 5 metrów. Jeśli dno jest twarde, żwirowe, a najlepiej usłane kamieniami lub gruzem, możemy być pewni, że w takim środowisku zacumowały pokaźne brzaniska. Ryby zazwyczaj widać na echosondzie. Grupują się przy uskokach dna, kamieniach lub przy zboczach wyżłobionej przez szybki nurt rynny. Dobrze jeśli w pobliżu takiego miejsca znajdowałaby się obfita w pożywienie rafa.                                                                                             
                                                                                           
                                                                                             
Odchudzony sprzęt na brzany                                                                                            
Do łowienia z brzegu używałem topornego sprzętu, który musiał mi obsłużyć ciężarki o wadze przekraczającej nawet 250 gram. Delikatne brzanowe brania na takim sprzęcie ledwo widać. Najwięcej łowiłem ryb, które same zacinały się podczas pobierania przynęty. O braniu, a raczej o zacięciu się ryby, informował mnie jazgoczący, zawieszony na szczytówce dzwoneczek. Z łodzi można łowić wręcz finezyjnie. Wystarczy feeder o ciężarze wyrzutu do 150 gram. Łowię wędkami o długości 360cm ale można użyć jeszcze krótszych. Ważne aby do wędzisk założyć najdelikatniejsze szczytówki z zestawu, na których użycie pozwoli uciąg wody. Brzana potrafi zassać bardzo energicznie ale z reguły brania są bardzo delikatne lub prawie nie zauważalne. Chwilę może zająć wyłapywanie brań z ruchu, który nadaje wędce kołysząca się w silnym nurcie łódka lub ponton (pamiętajcie aby używać dwóch kotwic). Brania leszczy lub krąpi są zazwyczaj bardzo energiczne, brzana wprowadza szczytówkę w delikatny, czasami trudny do zauważania pląs, który należy natychmiast zaciąć. Przeoczenie tego ruchu skończy się ściągnięciem przynęty z haka.                                                                                            
                                                                                           

Podczas łowienia tak silnych ryb jak brzany, wszystkie zagadnienia związane ze sprzętem są niezmiernie ważne, nawet w przypadku wydających się na pozór błahych szczegółów. Jeśli chodzi o dobór sprzętu, który nie mógł mnie zawieść, posłużyć kilka sezonów i spełnić moje coraz wyższe wymagania, zaufałem jednej z moich ulubionych i pewnych firm wędkarskich.

Wędka Daiwa Procaster Heavy Feeder

W bardzo silnym nurcie z tak dużej głębokości hol brzany, której długość przekracza 70cm, jest już sporym wyzwaniem, może nie dla samego wędkarza ale na pewno dla wędziska, tym bardziej jeśli ryby te mają być łowione finezyjnie. Wędek do łowienia brzan przerzuciłem już sporo. Lata temu zaczynałem od sztywnych spinningów i grubaśnych teleskopów aby skończyć na wędkach delikatnych o ogromnej mocy.

                                                                                           
                                                                                           
                                                                                             
                                                                                             
                                                                                           
                                                                                             
Technologia idzie na przód i obecnie złamać dobry feeder  jest już dość ciężko, nawet jeśli trzeba podholować rybę pod samą burtę łodzi i podebrać ręką. Używany prze ze mnie Procaster Heavy Feeder firmy Daiwa, sprawdza się idealnie do łowienia ze środka pływajacego. Jego największą zaletą oprócz mocy i lekkości, są duże przelotki, w sygnalizujących nawet najdelikatniejsze brania szczytówkach. Woda niesie masę śmieci, które osadzają się na żyłce. Po dłuższym czasie te całe paskudztwo osadza się na żyłce, a podczas holu zatyka przelotki jeśli są za ciasne, co powoduje zablokowanie się żyłki i grozi złamaniem wędki. W ten sposób połamałem już szczytówki w innych wędkach i straciłem kilka ryb. W takim przypadku można co najwyżej wycofać się kilkanaście metrów do tyłu i w ten sposób wyciągnąć rybę z wody, jeśli brzeg na to pozwoli. Oczywiście podczas łowienia z łodzi ten zabieg jest niewykonalny i każdy komu się coś takiego kiedykolwiek zdarzyło, rozumie jak ważne są duże przelotki. Wędka Procaster Heavy Feeder, całkowicie eliminuje ten problem. W zestawie jest jedna szklana i dwie węglowe szczytówki, które można dopasować do każdego uciągu wody. Przyjemnie wykończone wędzisko, pozwala na oddawanie bardzo dalekich rzutów maksymalnym obciążeniem i daje poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli zamiast barzany ser zeżre średniej wielkości niesforny sumek.                                                                                            
                                                                                             
                                                                                             

Kołowrotek Daiwa Crosscast X 5000

Wędkę obsłuży mocny kołowrotek z nawiniętą żyłką od 0.30 do 0.35mm. Kołowrotki podczas łowienia brzan momentalnie się eksploatują i zazwyczaj po jednym sezonie mają już poważne luzy. Tańsze modele przygody z brzanami raczej na dłuższą metę nie przeżyją. Łowienie brzan z łodzi jest dość finezyjne ale ciężko nazwać finezją przerzucanie podczas dobrych brań nawet co kilkanaście minut zestawu obciążonego stu gramowym lub cięższym ciężarkiem, ściąganie zestawu ze znacznych odległości, o samym bardzo siłowym i jak najszybszym holu (tu w grę wchodzi przeżycie delikatnej ryby) nie wspominając. Długo szukałem maszyny, która powinna przetrwać te wszystkie niedogodności i przy okazji nie wyczyścić mi portfela do cna . Koniec końców postawiłem na kołowrotek przeznaczony docelowo do łowienia karpi. Kołowrotek Daiwa Crosscast X 5000 sprawdził się znakomicie (cena ponad 400zł). Podczas łowienia wędką, którą operujemy tylko podczas zarzucania i ściągania zestawu, oraz holi ryb, duże gabaryty kołowrotka nie przeszkadzają.

                                                                                           
                                                                                             

Duża szeroka szpula (są dwie w zestawie) i przełożenie 5.1:1 powodują nawinięcie 108 centymetrów żyłki, co jest bardzo komfortowe. Żyłka na szpuli układa się bardzo równo, o jakimś plątaniu się lub brodach można zapomnieć. Nabicie tego małego czołgu japońską technologią (5 łożysk kulkowych, frezowana przekładnia DigiGear-II, system posuwu szpuli Wormschaft, QUICK DRAG system hamulcowy(QD), blokada obrotów wstecznych Infinite, kabłąk AirBail, sprężyna kabłąka o wydłużonej żywotności, rolka prowadząca Twist Buster II) powoduje, że w użyciu mamy lekki, bardzo mocny i dobrze spasowany kręcioł do zadań specjalnych. Po wyholowaniu kilkunastu pierwszych ryb i spędzeniu nad wodą kilkudziesięciu godzin, przestajemy się w końcu zastanawiać czy kołowrotek przetrwa do kolejnego wyjazdu na ryby czy może coś z niego odpadnie. Na koniec dodam, że jeśli nawet nie zdecydujecie się akurat na ten model, za żadne skarby nie kupujcie do tego typu łowienia kołowrotków se składaną rączką za pomocą przycisku. Jest to pierwszy element, który się podda podczas ciężkiej i niewdzięcznej roboty, jaką jest dla kołowrotka holowanie brzan. 

Żyłka Daiwa Infiniti Duo Como

Ponieważ powyższa żyłka jest podobno ulubiona przez karpiarzy (slogan reklamowy), poszedłem za ciosem i wyposażyłem się od razu w ponad 1000 metrów tej linki. Biorąc pod uwagę cenę, taki zakup niezwykle się opłaca. Faktycznie żyłka o przekroju 0.33mm i wytrzymałości 8.6kg jest niezwykle ciężka do zerwania. Zerwanie jej na zakotwiczonej łodzi podczas zaczepu jest dużym wysiłkiem.

                                                                                           
                                                                                             

Prosty nie plączący się zestaw

Na żyłkę zakładamy przelotowy ciężarek - trumienkę o wadze około 100 gram, następnie duży stoper, oraz mocny krętlik. Do krętlika przywiązujemy przypon z żyłki 0.30mm. Przypon o długosci około 40cm w zupełności wystarczy. Wielkość mocnego, kutego haka karpiowego dobieramy do wielkości przynęty.

Niektórzy moi koledzy używają do łowienia brzan plecionki. Brania są lepiej widoczne ale zazwyczaj trwają krócej. Mam wrażenie, że ryby "odbijają" się od zestawu z plecionką. Osobiście wolę żyłkę. Jest rozciągliwa i pozwala rybie lepiej zassać przynętę, przez co długość brania wydłuża się i pozwala na reakcję nawet w sytuacjach, w których od gapienia się w szczytówkę przez długie godziny już ledwo co się dostrzega.

Co na hak

Chociaż brzany można z powodzeniem łowić na robaki, pijawki, małego żywczyka lub rosówki, a nawet na kawałki parówki, ja najbardziej lubię używać sprawdzonego, żółtego sera. Najważniejsze aby był zbity, gumiasty i nie posiadał dziur. Nie trzeba go moczyć w mleku ani trzymać tydzień na parapecie. Całkiem świeży, prosto ze sklepu też się sprawdzi. Przez hak nanizuję dwie kostki na żyłkę, trzecią zakładam na hak. Grot haka wystawiam z sera na zewnątrz. Najczęściej tnę ser na większe i mniejsze kostki dobę wcześniej i odkładam do lodówki. Ser odparowuje i utwardza się. Dzięki temu nie spada tak często z haka, jak z kostek ciętych bezpośrednio nad wodą. Jeśli ser kupicie bezpośrednio przed wędkowaniem, pokrójcie go w kostkę od razu. Nawet jeśli rozmięknie na słońcu, po kilku godzinach ścianki kostek się utwardzą i nie będą spadać w silnym nurcie.  Sera należy przygotować około dwóch kilogramów*. Jeśli brania są dobre, przynęta schodzi błyskawicznie. Nie zdziwcie się, jeśli na zestawie uwiesi się spory krąp, kleń lub sum.

*Uwaga! Dwa kilogramy sera podczas ostrych brań to wcale nie tak dużo. Lepiej mieć więcej, niż szukać po pustkowiach spożywczaka w niedzielę.

                                                                                           
                                                                                           
Między braniem a opalaniem

Najlepszą porą na brzany jest świt i zmierzch. Ryby są w tedy najbardziej aktywne. Łowiąc w głębokiej rynnie możemy liczyć na brania przez cały dzień. Nad wodą najlepiej zameldować się godzinę przed świtem. Zapas czasu pozwoli na zwodowanie środka pływającego i dopłynięcie na łowisko. Ryby biorą najlepiej do godziny dziewiątej rano. Jeśli łowisko jest dobrze zanęcone, ten czas się wydłuży. Gdy ilość brań się zmniejszy, piękną lipcową pogodę można wykorzystać na opalanie się. Ryby bardzo ożywią się koło godziny osiemnastej. Dobre brania będą trwały nawet do godziny pierwszej w nocy.
                                                                                           
Sebastian Kowalczyk