DAIWA CORMORAN - Caldia 2000
Szukaj produktu:
    

Na początku bieżącego roku, przy okazji testu/recenzji porównującego dwa modele Daiwa Caldia 3500, dość dokładnie opisałem zalety i wady nowej Caldii w  wielkości 3500.

W niniejszej recenzji opiszę mniejszy model Caldii roku 2012 – wielkość 2000. Na początek garść danych technicznych zasięgniętych z katalogu firmy Daiwa na rok 2012:

 

Dane techniczne:

 

- Koncepcja REAL FOUR

- Konstrukcja Washable

- 6 łożysk kulkowych

- Obudowa Zaion

- Uszczelnienie Mag Seal

- Air Rotor

- Frezowana CNC aluminiowa korbka

- Frezowana przekładnia DigiGear II

- Blokada obrotów wstecznych Infinite

- Szpula zapasowa

- Przełożenie 4,8:1

- Waga 205g

Opis rozpocznę od przedstawienia nowatorskich rozwiązań, które Daiwa „włożyła” w swój nowy produkt. Ten fragment będzie bardzo podobny do wspomnianego wcześniej opisu dotyczącego większego modelu 3500, ale w tym temacie nic nowego nie wymyślę. Bo konstrukcję mają taka samą, różnią się tylko wielkością…

Największą, moim zdaniem, innowacją w nowej Caldii jest zastosowanie magnetycznego oleju, płynnej izolacji, uszczelnienia. Zapobiega to przedostawaniu się do wnętrza wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń w najdrobniejszej nawet postaci, a zwłaszcza wody. Technologia ta zwie się MAG Seal.

 

                                         
                                         

 

 

Zastosowanie jej ma ogromny wpływ na nienaganną pracę całego mechanizmu. No i oczywiście na żywotność kołowrotka, wszak niedostępność wody i drobnych zanieczyszczeń całkowicie powinna wyeliminować rdzewienie.

Opisanie działania tej technologii, dla średniozaawansowanego technicznie wędkarza (takiego jak ja), nie jest łatwe, ale postaram się streścić o co w tym chodzi.. Myślę, że akurat w tym przypadku warto zagłębić się w tajniki technologiczne, bo tego typu nowatorskie rozwiązania będą nam – wędkarzom, towarzyszyły zapewne coraz częściej w przyszłości. Oczywiście skorzystałem z informacji, które wyczytałem  w katalogu firmy Daiwa.

Technologia MAG Seal bazuje na nowym specjalnym oleju magnetycznym. Dodany do tego oleju tlenek żelaza, odpowiedzialny za działanie magnetyczne, ma bardzo małą średnicę (1/100000 mm). Molekuły w takim metalo-oleju poddane działaniu pola magnetycznego zmieniają się tworząc płynne uszczelnienie. Uszczelnienie to nie wytwarza niemal tarcia, perfekcyjnie izoluje, zapobiegając przedostawaniu się do wnętrza mechanizmu nawet najmniejszych drobinek kurzu. Dużym wyzwaniem było stworzenie kołowrotka dopasowanego i optymalnie wykorzystującego koncepcje opisanego oleju magnetycznego. Stworzenie takiej magnetycznej bariery nie tylko zapobiega przedostawaniu się wody do ramy kołowrotka, ale także znacznie polepsza płynność mechanizmu i czułość kołowrotka.

Warto zwrócić uwagę, że system MAG Sealed jest stosowany również w kołowrotku Daiwa Certate, a więc w modelu o bardzo wysokim zaawansowaniu technologicznym.

 

                                         
                                         

Wizualnie ogromne wrażenie na mnie zrobił całkowicie innowacyjnie wykonany rotor, nazwany przez Daiwę - AirRotor. To, że wygląda wręcz kosmicznie to fakt niezaprzeczalny, ale oczywiście spełnia również praktyczne zadanie. Przede wszystkim przejmuje on sporą część obciążeń przechodzących przez rolkę prowadzącą, a także, dzięki obniżeniu środka ciężkości – redukuje drgania, a co za tym idzie, odczuwamy dużo mniejsze „bicie”.

                                         
                                         

Kolejną łatwo wpadającą w oko rzeczą jest materiał z jakiego wykonano obudowę kołowrotka. Zaion – bo tak nazwano ten materiał – wykonany jest na bazie włókien węglowych. Ma on za zadanie sprostać największym przeciążeniom, zapewnić długą żywotność. Zaion ma też jeszcze jedną zaletę, bardzo istotną dla użytkowników – wędkarzy. Otóż jest materiał niezwykle lekki.

                                         
                                         

 

Czy te wspomniane ulepszenia (MAG Sealed, Air Rotor i Zaion) przekładają się w praktyce na polepszenie wartości użytkowych?

Otóż, moim zdaniem, zdecydowanie tak!

Biorąc Caldię do ręki odniosłem wrażenie, mogę to nazwać, sztywności całej konstrukcji. Całość jest bardzo zwarta. A nowatorski rotor rzeczywiście powoduje, że bicie nie jest zauważalne. Natomiast jeśli chodzi o wagę - to dzięki zastosowanemu materiałowi kołowrotek jest znacznie lżejszy.

Opisywany kołowrotek ma jeszcze kilka bardzo ciekawych rozwiązań technologicznych, ale te trzy (MAG Sealed, AirRotor i Zaion) wydały mi się najciekawsze.

 

                                         
                                         

 

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę jeśli chodzi o konstrukcję kołowrotka?

Nowa Caldia zbudowana jest według konstrukcji Washable. Oznacza to, iż można ją myć pod bieżącą wodą bez obawy o funkcjonowanie mechanizmu…

Zastosowanie pustego w środku kabłąka Air Ball ze specjalnym, pogrubiającym kształtem ramienia mocującego rolkę eliminuje praktycznie plątanie się linki wokół ramienia kabłąka. A system Twist Buster 2 minimalizuje skutki skręcania się linki podczas zwijania…

 

                                         
                                         

Z  bardziej przyziemnych rzeczy warto zwrócić uwagę na odkręcaną rączkę.

                                         
                                         

 

Rzecz to istotna niezwykle. Takie rozwiązanie połączenia kołowrotek-korba wpływa pozytywnie na sztywność kołowrotka i brak luzów. Również złożony w ten sposób kołowrotek zajmuje mniej miejsca. Ale niesie to również za sobą zagrożenia. Po pierwsze, łatwiej zgubić rączkę w transporcie. A po drugie, trzeba poświęcić odrobinę cierpliwości przy dokręcaniu rączki na łowisku. Wiadomo, rozgorączkowany wędkarz przed łowieniem jest niecierpliwy. A przykręcać trzeba ostrożnie, żaden gwint nie lubi jak go się traktuje „na siłę”. Również w warunkach zimowych, jak zgrabiałe palce nie pracują jakby człowiek tego chciał, powstaje drobny problem z przykręceniem rączki… Ale jak już gwint załapie – wystarczą dwa i pół obroty i mamy niezwykle sztywne, solidne połączenie...

Od razu wspomnę, iż sam uchwyt na rączce w opisywanej wielkości 2000, w odróżnieniu od większego modelu, jest całkiem normalny i wygodny.

 

                                         
                                         

 

A teraz weźmy kołowrotek do ręki i idźmy nad wodę…

Zasadniczo kołowrotek ten miał mi służyć do połowu okoni. Na troczka oraz standardowo na gumkę na główce. Przyznać muszę, że do takiego zastosowania nadaje się doskonale. Ale umówmy się – takie łowienie nie wymaga od kołowrotka zbyt zaawansowanych technologii. Więc spróbowałem troszkę go przeciążyć. Obrotówka numer trzy nie sprawiła żadnego problemu, a dla niektórych kołowrotków tej wielkości jest to już przynęta, która potrafi pokazać słabość urządzenia. A że okonie dostosowały się do moich oczekiwań – zabawy było co niemiara…

 

                                         
                                         
                                         

 

Hamulec został sprawdzony dość szybko. Zacięty, niejako „przy okazji” połowu okoni, okazały szczupak, gwałtownie odjeżdżając pokazał, iż szpula oddaje cienką plecionkę bardzo równomiernie. A to, że dzięki efektownej świecy drapieżca uwolnił się z przynęty…, cóż po raz kolejny ryba pokazała wędkarzowi jego miejsce w szyku…

Ale prawdziwy test kołowrotka, a zwłaszcza hamulca, nastąpił podczas rekreacyjnego, późnojesiennego wędkowania na łowisku specjalnym. Trok boczny, żyłka 0,14 mm. I szalejące, dochodzące do 1,5 kg pstrągi. Hamulec „grał” śpiewająco…

 

                                         
                                         
                                         
                                         

Dość niespodziewanie kołowrotek również zimą nie zaznał spokoju. Otóż zastanawiając się nad doborem kołowrotka do wędki podlodowej mój wzrok zatrzymał się na leżącej na półce srebrnej Caldii. Czemu nie? Szybkie nawinięcie zimowej cienkiej żyłki i gotowe! Ze względu na wspomnianą nieco wcześniej obawę o utrudnienia podczas dokręcania rączki w trudnych warunkach – uczyniłem to już w domu, a kołowrotek zabezpieczyłem mini pokrowcem.

                                         
                                         

Generalnie, podpierając się doświadczeniem z kilku wypadów na lód, mogę stwierdzić, iż zimową porą kołowrotek spisywał się bez zarzutu. Prócz przyzwoitych okoni, które hamulca obudzić nie dały rady, zimowy niechciany przyłów w postaci szczupaka podniósł adrenalinę wędkarzowi, a także pokazał, że podczas ponad dwudziestostopniowego mrozu hamulec ma się dobrze…

                                         
                                         

Reasumując. Kołowrotek Caldia 2000 jest świetnym kołowrotkiem. Niestety, nieźle też kosztuje – około tysiąca złotych. To dość dużo jak za tak mały kołowrotek. Ale poza tym śmiało mogę powiedzieć – innych wad nie stwierdzono! Jest mocny i solidny, a jednocześnie mały i zgrabny.