DAIWA CORMORAN - Daiwa True Flight ST 10' AFTM #8
Szukaj produktu:
    

W ciągu kilku ostatnich lat w Polsce nastąpił gwałtowny rozkwit wędkarstwa muchowego. Piękno tej metody, jej widowiskowość i niepowtarzalność, od zawsze zachwycała amatorów innych metod wedkarstwa, jak i osoby niezwiązane z tym hobby, czyli zwyklych obserwatorow. Przez wiele lat uważana była za sport zarezerwowany wyłącznie dla elit. Od niedawna, dzięki lepszemu dostepowi do wiedzy o tajnikach tej metody, głownie dzięki Internetowi, oraz poprzez rozwój technologii oraz zmniejszenie kosztów produkcji sprzętu muchowego, następuje stopniowe jej spopularyzowanie. Sam, będąc wielkim wielbicielem wędkarstwa muchowego, obserwuję, ku niekłamanemu zadowoleniu, zwiększenie asortymentu w sklepach oraz  wzrost zainteresowania wspomnianą tematyką na forach internetowych.

Dzięki uprzejmości Team-Rapa, mam przyjemność testować nowy produkt znanej nam wszystkim firmy DAIWA.

DAIWA, firma z długoletnią tradycją na światowym rynku wędkarskim, wprowadziła na rynek niskobudżetową serię wędzisk muchowych True Flight. Wędziska te produkowane są w klasach od #6 do #8 i długościach od 9 do 10 stóp.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
                         
                       
                         
 

Jako pasjonat dalekich rzutów i dużych szczupakowych przynęt wybrałem najwyższa klasę 8 o dlugości  10’. 

 Jak zawsze istotne jest pierwsze wrażenie. A wrażenie bardzo pozytywnne robi tuba! (za tą cenę?!!). Producent dodaje ją do każdego z wędzisk- estetycznie wykonaną, w kolorze zielonym z czarnymi napisami, walizkowym uchwytem i długą szelką na ramię. Sztywna i solidna zapewni bezpieczeństwo włóknom węglowym prawie w każdej sytuacji. To „prawie” to taki bezpiecznik dla mnie i nadzieja że nikt po tej tubie czołgiem jeździł nie będzie, a jeśli nawet, to co ;).

 Otwieram tubę. W środku trójkomorowy pokrowiec ze śliskiego materiału łatwy w czyszczeniu i trudny w brudzeniu.

W pokrowcu, jak można się domyślać trójskładowe wędzisko. Dla tych co lubią szałowe kolory i bajerki szału nie będzie. Trzymam w ręku eleganckie,stonowane wędzisko. Kolor blanku- brąz. Omotki w tym samym odcieniu. 

 Uchwyt chromowany z grafitową wkładką (szkoda że nie drewniana) zakończony korkową gałką z piankową osłoną. Całosć przyozdobiona srebrnymi wstawkami i opisem w kolorze białym.

Po złożeniu test na telepanie na złączach. Potrząsam kijem ale nie czuję charakterystycznego stukania. Jest dobrze.

Łączenia trzymają pewnie nie ma obaw że wędzisko rozłoży się podczas łowienia. Co potwierdza się  w czasie użytkowania.

Test ugięcia zaskakuje. Coś jest nie tak!? Pierwszy skład poddaje się łatwo kolejne dwa ulegają dopiero pod dużym obciązeniem. Przyzwyczajony do starej daiwy whisker słynącej z miękkiej akcji i płynnego ugięcia aż po samą rękojeść nie tego się spodziewałem.  Wędka szybka moim zdaniem idealnie nadaje się do głowic.  Przeznaczenie jej widzę zdecydowanie do dalekich rzutów. Morskie trocie lub bolenie są w jej zasięgu.

Testy. Zakładam kołowrotek i okazuje się troszkę ciasno. Ale to raczej wina starego kołowrotka gdzie stopki robiono jeszcze masywne. Udaje się jednak zainstalować kołowrotek na sztywno. Uchwyt blokowany jest dwoma nakrętkami. I mam problemy z odkręceniem kołowrotka. Może za duże paluchy? Proponowałbym drugi pierścień zrobić większej średnicy. Łatwiej byłoby kręcić nimi osobno. Lub zastosować między nakrętkami podkładkę gumową.

 Korek miły w dotyku i przyjemny dla oka, w jednym miejscu nieszczelnie sklejone pierścienie rękojeści. Jest szpara. Szpachla oczywiście obecna, ale gdzie jej nie ma w rękojeściach innych firm. Ważne, by się trzymała i spełnia swoje zadanie.

                       
                         
                         
                         
                         
                         
 

 Przewlekam sznur przez duże przelotki. Jeszcze mucha i... Jazda na łączkę. Co tu dużo pisać? Kilka prób, bardziej zdecydowane zatrzymania i nieco szybsze ruchy niż przy moich kluchowatych kijach, 12cm mucha leci. Wymachy jedną ręką pozwalają uzyskać przyzwoite odległości, a przy zastosowaniu double haul łowienie w morzu na muchę zaczynie mieć sens. Rekord to 38 dobrych kroków. To daje ponad 30metrów. 

Prezentuję wędkę kolegom muszkarzom, podczas zlotu nad Wkrą. W trakcie wykonywania pierwszego rzutu słyszę pomruk uznania obserwującej nas grupki spiningistów z forum. Są zdziwieni odległością. Podczas rzutów zaskoczyła mnie jedna rzecz. Zwykle podczas rzucania głowicami w międzywymachach nie wysnuwam za górną przelotkę więcej niż metr runningu. Tu sytuacja jest inna, mogę pozwolić sobie na wypuszczenie kilku metrów nie tracąc specjalnie kontroli nad linką, a tym samym uzyskanić większą odległość rzutu.

 Ostatnio brałem udział w dyskusjach, w ktorych zwolennicy przeciążania zestawów zachwalają tą metodę jako sposób do uzyskania lepszych, dalszych rzutów.

 Ryzukuję. Zakładam linkę airflo 40+ w klasie 9, wyższą niż deklaruje producent wędki. Te linki słyną z tego, że ich waga jest sporo wyższa od deklarowanej. Mucha leci daleko, ale dla kija to za dużo. Czuć jak siada pod ciężarem i traci swoją dynamikę. Przesadziłem, ale kij wytrzymał.  Myślę, że taki sznur, tylko w klasie deklarowanej przez producenta wędki, byłby strzałem w dziesiątkę. Niestety aktualnie nie posiadam takiego.

                       
                         
                         
                         
                         
                         
Próby na wodzie. Wypadły dobrze, mimo, że muchy szczupakowe nasiąknięte są wodą, udaje się je posłać na duże, jak na wędkarstwo muchowe odległości. Wyrwanie głowicy z wody dzięki akcji kija jest łatwe i dynamiczne. Rzuty rolowane nie są już tak przyjemne jak z Daiwa Whisker. Brak tej miękkości i łagodnego przejścia wędki  w pętlę linki. Ale jak się okazało podczas prób połowu boleni na linkę w 6 klasie tonięcia, wyrwanie jej z wody "rolką" jest o wiele łatwiejsze. Blank ma wiekszą dynamike i linka szybciej pokonuje opory wody.                        
                         
                       
                         

 Pomyslałem nawet, by przerobic to wędzisko na  piękny wielkorzeczny boleniowy trójskładowy spining. „Niestety” firma Daiwa była pierwsza. Na tych samych blankach produkują już spiningi. Sądzę, że warto sprawdzic i tą oferte.

Po kilku wyprawach mogę śmiało powiedzieć, że Daiwa True Flight to dobre wędzisko. Czuć w nim moc. I aż żal, że  mieszkając w centralnej Polsce nie miałem szans wejśc z tą wędką do morza za morską trocią. I podczas holu  na grubszej żyłce przykręcić jej trochę hamulec kołowrotka. Byłem za to na boleniach. Zasięg pozwala posłać muchę do tych najbardziej płochliwych. Brania były, ale jak się okazuje muszę jeszcze zmienić uzbrojenie przynęty. Haczyk okazał się za krótki, ryby brały przynetę za ogonek. Frycowe trzeba zapłacić ale jak już je rozgryzę......

Minusy. Nagminną wadą wędzisk muchowych w tym przedziale cenowym jest montowanie słabych jakościowo przelotek.  Tutaj dotyczy to przelotki szczytowej. Mimo krótkotrwałego testowania już widać złotawy kolor, co zwykle oznacza że warstwa chromu została starta, a pod spodem znajduje się mniej poddatny na ścieranie drut stalowy.  W  sumie koszt nowej przelotki nie jest wysoki, a jej wymiana nie powinna nastręczać nikomu kłopotu... Problemem było by, gdyby wadliwe okazały się także pozostałe przelotki. Wtedy koszta naprawy byłyby bardzo duże.

                       
                         
                       
                         

Największa wadą jest jednak to, że zbliża się moment w którym muszę tą wędkę oddać... 

 Dla kogo wyrób Daiwy? Jeśli ktoś szuka taniej wędki o dobrych właściwościach rzutowych do połowu większych drapieżników naszych wód,  moim zdaniem, nie ma co szukać dalej. Za taką cenę trudno trafić coś lepszego. A z tego co udało mi sie zaobserwować, jest to chyba najszybsze wędzisko w swojej klasie cenowej na naszym rynku. Eleganckie, trójskładowe, w ładnej i praktycznej tubie. I co nie jest bez znaczenia, znanej i cenionej firmy.

                       
                         
                       
                         
                       
                         

Do testu użyłem linek: airflo 40+ w klasie 9, shooting head Scientific Anglers klasa #8 z runningiem Rio, oraz zwykłej linki wf. Kołowrotka Powerhead.

Michał "Harp" Kuczewski